STUDENCKIE KOŁO NAUKOWE
przy Oddziale
CHIRURGII OGÓLNEJ I NACZYNIOWEJ

Międzyleski Szpital Specjalistyczny w Warszawie


GŁÓWNA

CZWARTKI
CHIRURGICZNE


DZIAŁALNOŚĆ
NAUKOWA


SPOTKANIA

KONTAKT





Historia leczenia ran

Anna Różańska, Magdalena Nowak
Studenckie Koło Naukowe przy Oddziale Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej, Międzyleski Szpital Specjalistyczny w Warszawie
Opiekun Koła: dr n. med. Tadeusz Mularczyk
Ordynator Oddziału: doc. dr hab. n. med. Waldemar Kostewicz


Streszczenie
Na przestrzeni wieków sposoby leczenia ran zmieniały się wraz z postępem aktualnej wiedzy medycznej. Droga od całkowicie dziś już abstrakcyjnych metod jak zalewanie ran wrzącym olejem, czy przyżeganie rozżarzonym żelazem, do współcześnie stosowanych opatrunków hydrokoloidowych może wydawać się długa i kręta. Ów postęp mógł się dokonać dzięki spostrzeżeniom i osiągnięciom wielkich postaci medycyny i chirurgii.
Celem pracy jest ukazanie ewolucji postępowania leczniczego oraz analiza zmian w stosowanych metodach leczniczych i w osiąganych rezultatach leczenia.



Bieg naukowej myśli lekarskiej trwa od wieków i nie zakończył się do dnia dzisiejszego. Obowiązkiem każdego lekarza jest szukanie nowych twórczych koncepcji leczniczych, przyczyniających się do rozwoju nauki, a nie jest to możliwe bez zapoznania się z wysiłkami pokoleń poprzedników. Historia leczenia ran rozpoczęła się już w czasach prehistorycznych. Rany od zawsze powodowały ból, krwawienie, upośledzały funkcjonowanie w społeczeństwie i powodowały uszczerbek na zdrowiu, dlatego też problemy związane z ich leczeniem są tak stare jak sama ludzkość, a postępy w ich leczeniu stały się krokami milowymi w rozwoju chirurgii. Poprzez tysiące lat historia leczenia ran była jednocześnie historią chirurgii.

PREHISTORIA
Pierwszym dowodem wskazującym na to, że ludzie pierwotni podejmowali próby leczenia ran jest rysunek naskalny odnaleziony w jednej z jaskiń w Hiszpanii, przedstawiający „człowieka leczącego rany”, a pochodzący sprzed około 20-30 tysięcy lat. Poprzez obserwacje, metodą prób i błędów ludzie pierwotni prawdopodobnie zauważyli, że zakryte rany krwawią mniej, a zimna woda i niektóre wywary ziołowe przyspieszają proces ich gojenia. W rezultacie pewne osiągnięcia w leczeniu ran pojawiły się jeszcze na długo przed rozwojem cywilizacji starożytnych. Szczególnego znaczenia nabrały środki roślinne, spośród których wiele posiadało prawdziwe właściwości lecznicze. Dziurkowane liście Hypericum perforatum stosowano ze względu na wygląd przypominający rany, podczas gdy swoją skuteczność zawdzięczały zawartym w nich substancjom antybakteryjnym. Alchemilla vulgari dzięki zawartości taniny ma działanie ściągające, natomiast Symphytum officinale, w skład którego wchodzi allantoina, ma zarówno właściwości antybakteryjne, jak również wpływa na powstawanie ziarniny, dzięki czemu przyspiesza gojenie rany. Zioła stosowano w formie balsamów nakładanych bezpośrednio na rany, doustnie w postaci wywarów, a z liści wykonywano okłady na rany. Do przygotowywania opatrunków i kataplazm wykorzystywano ponadto całą gamę rozmaitych substancji, w świetle dzisiejszej wiedzy również wysoce szkodliwych (Tab.1).

Tab.1
ZWIERZĘCEROŚLINNEMINERALNE
Żółć Owoce Aluminium
Krew Zioła Antymon
Masło Miód Arszenik
Pajęczyna Liście Glina
Białko jaja Oliwa Sole miedzi
Tłuszcz Cukier Sole ołowiu
Mięso Terpentyna Sole rtęci
Mleko Wino, ocet Sole potasu
Muszle skorupiaków Żywice Sole cynku
Słonina Barwniki Smoła


Rozwój technik chirurgicznych został zapoczątkowany już w czasach prehistorycznych i starożytnych. Wśród ludów pierwotnych Ameryki Południowej, Afryki i Indii pojawiła się pierwsza technika zamykania rany za pomocą szczęk pewnego gatunku mrówek (Ryc.1), używanych jako swoistych klamerek szyjących. Metoda ta jest stosowana do dzisiaj przez niektóre plemiona Indian południowoamerykańskich. Ryc.1



W niektórych społecznościach rozwinęły się dość zaawansowane metody chirurgiczne- wykonywano rytualne i będące karą za przestępstwa amputacje, Indianie peruwiańscy i Masaje w Afryce przeprowadzali trepanacje czaszki. Umiejętności te posiadali zazwyczaj wyłącznie szamani i czarownicy, dzięki czemu cieszyli się oni wielkim szacunkiem wśród swoich plemion1).

STAROŻYTNOŚĆ
Pierwsze historyczne pisemne wzmianki na temat leczenia ran datują się na około 2500 r p.n.e. Do dziś zachowały się gliniane tabliczki z pismem klinowym ze starożytnej Mezopotamii zawierające opisy chirurgicznego postępowania z ranami. Również egipski Papirus Edwina Smitha przedstawia metody zespalania ran: ‘awy’- rodzaj szwu, ‘ydr’- starożytny steri-strip, paseczki płótna umieszczane w poprzek rany aby zbliżyć do siebie jej brzegi. Świadczy to o tym, że Egipcjanie rozumieli znaczenie pierwotnego gojenia się rany. Doceniali również znaczenie miodu i cukru (potwierdzane nawet we współczesnych badaniach1), których działanie opierało się na tworzeniu środowiska hiperosmolarnego, a miodu również jako antybiotyku. Stosowali także sproszkowany malachit (zawierający miedź) jako środek antyseptyczny oraz tłuszcz zwierzęcy tworzący barierę przed drobnoustrojami ze środowiska zewnętrznego. Zamknięcie rany miało dla Egipcjan szczególne znaczenie, ponieważ uważano że chroni to duszę. Być może w tym tkwiła tajemnica powszechnego stosowania żywic, które specjalnie w tym celu importowano.

Najważniejszymi ośrodkami rozwoju starożytnej medycyny były Mezopotamia, Daleki Wschód, Indie i Ameryka Południowa. Podboje Aleksandra Wielkiego przyczyniły się do przenikania pierwiastków medycyny Wschodu do kultury europejskiej. W Mezopotamii rany były oczyszczane za pomocą wody lub mleka, a następnie przygotowywano okłady z miodu, mirry lub żywicy i bandaże z wełny lub płótna. Leczeniem ran zajmowały się trzy grupy profesjonalistów:

• Baru: poszukiwali przyczyny choroby i stawiali diagnozę
• Ashipu: czarownicy, którzy oczyszczali pacjenta z diabłów
• Asu: kapłani-lekarze, przepisujący leki i przeprowadzający operacje1)

W Indiach rozwinęły się w większym stopniu techniki chirurgiczne, znane były sposoby szycia ran i nacinania ropni. Sławnym medykiem hinduskim był Sushnita Samhita, który pozostawił po sobie pisma mówiące o zastosowaniu insektów do leczenia ran, jak również uczenia młodych adeptów sztuki medycznej nacinania ropni przy użyciu torebek wypełnionych ciepłym masłem.





Istniała również praktyka ‘vayu’, polegająca na słuchaniu „wiatrów ciała” (Ryc.2). Wierzono, że jeśli osłuchuje się okolicę owrzodzenia żylnego, a wiatry wieją we właściwą stronę, rana może się zagoić 1).

Tradycje medyczne starożytnej Grecji sięgają czasów VIII w. p.n.e.; najwcześniejsze wzmianki pojawiają się w „Iliadzie” Homera, natomiast od III w. p.n.e. datują się wpływy medycyny staroegipskiej. Przełomowe znaczenie miała działalność Hipokratesa (460-377 p.n.e.), do dzisiejszego dnia zwanego ojcem medycyny. Obalił on znaczną część rozpowszechnionych wówczas przesądów i przekonań o siłach nadprzyrodzonych wywołujących choroby. Nauka stworzona przez Hipokratesa, która na początku zmuszona była konkurować z uzdrowicielami, egzorcystami oraz kultem Asklepiosa i jego węży, ostatecznie utorowała nowy kierunek rozwoju medycyny. Hipokrates skoncentrował spojrzenie medyczne na pacjencie, a nie na chorobie, za najważniejsze uważał rozmowę z pacjentem i jego dokładne badanie fizyczne, był jednocześnie internistą i chirurgiem. Przywiązywał duża wagę do sił natury i możliwości samoistnego wyzdrowienia pacjenta. Za podstawę uważał równowagę płynów ustrojowych, „humorów”, do których zaliczał krew, flegmę, czarną i białą żółć. Choć nieznane mu jeszcze były metody antyseptyki, to duże znaczenie przypisywał czystości chirurga i jego narzędzi. Zaczęto stosować kauteryzację –wypalanie tkanek, używano opium do zmniejszenia bólu (jednak tylko u pacjentów bardzo ciężko rannych i w terminalnej fazie choroby, ze względu na działania niepożądane). Wykonywano również trepanacje czaszki. Hipokrates znał negatywny wpływ infekcji na proces gojenia się rany, rozumiał koncepcję pierwotnego i wtórnego gojenia się rany, jako pierwszy wprowadził podział na rany ostre i przewlekłe. Do szycia ran umiejscowionych na twarzy używano igieł wykonanych z brązu i nici, które wcześniej zanurzano we wrzącym oleju. Na ranę nakładano mieszankę miodu i tlenku miedzi oraz płótno nasączone winem, następnie przykładano gąbkę i owijano delikatnie bandażem. Za najbardziej fizjologiczne uważano suche gojenie się ran, dlatego też ran niczym nie zwilżano, polewano jedynie winem lub octem w celu dezynfekcji (co było skuteczne ze względu na zawartość polifenoli w winie i kwasu octowego w occie). Wiadomo obecnie, że wino jako środek antyseptyczny w kilka godzin było w stanie wyeliminować z rany V.cholerae, E.typhi, S.aureus, E.coli. Krwawienie próbowano tamować bandażami zamoczonymi w zimnej wodzie, unosząc kończynę do góry i nie stosując zbytniego nacisku, aby uniknąć rozwoju gangreny. Stosowano również sok z liści figowca, uważając że pobudza tworzenie się skrzepu (dzisiaj już wiemy o jego działaniu przeciwkrzepliwym) i inne metody przynoszące więcej powikłań niż korzyści leczniczych, jak upuszczanie krwi po zatamowaniu krwawienia z rany czy dietę ścisłą jako rzekomo wyrównującej zaburzoną równowagę humorów2,3).

W starożytnym Rzymie sztuka medyczna opierała się wyłącznie na osiągnięciach greckiej medycyny, nawet na czas wypraw wojennych zatrudniano greckich lekarzy. Wiedza została spisana po raz pierwszy w języku łacinskim przez Marcusa Varro, który pozostał jednak w cieniu swojego wielkiego następcy Aulusa Corneliusa Celsusa. Stworzył on dzieło „De Medicina” (50r n.e.). Celsus jako pierwszy wskazał cztery cechy zapalenia2): calor (zwiększenie ucieplenia), color (zaczerwienienie), tumor (obrzęk) i dolor (ból), które stały się kanonem medycyny aktualnym do czasów współczesnych, uzupełnionym w późniejszych wiekach o piątą cechę- functio laesa. Celsus odróżniał rany ostre i przewlekłe, widział konieczność zróżnicowania postępowania z nimi. Zalecał zeszycie pierwotne świeżych ran i opracowanie chirurgiczne przed zeszyciem w przypadku ran miażdżonych i zanieczyszczonych. Wprowadził ścisłą klasyfikację ran i ich leczenia, a także potrzebnych narzędzi chirurgicznych. Kolejnym po Celsusie uczonym, który stworzył łacińską encyklopedię medyczną był Pliniusz Starszy (Caius Plinius Secundus [23-79 r. n.e.]), który napisał zawierające 37 tomów dzieło pt.: „Historia naturalis”.

Około sto lat później do Rzymu przybył z Pergamonu Klaudiusz Galen. Pozostawał zwolennikiem stosowanych powszechnie przez jemu współczesnych metod leczenia ran, jak pajęczyny, atrament, glina, itd. Stworzył teorię, w myśl której obecność ropy miała być niezbędnym warunkiem gojenia się rany. Koncepcja ta położyła się cieniem na kolejnych kilkunastu wiekach rozwoju medycyny. Poglądy Galena na wiele wieków stały się punktem odniesienia dla licznych pokoleń medyków, pomimo że nie wniosły nic nowego, a wręcz przyczyniły się do regresji medycyny2).

EUROPEJSKA CHIRURGIA ŚREDNIOWIECZNA
Pierwsza europejska szkoła medyczna powstała w Salerno i czerpiąc nauki z osiągnięć starożytnej Grecji i Rzymu do XI wieku rozwinęła się w wiodący ośrodek chirurgiczny. W XII wieku głównym ośrodkiem stała się Bolonia, a pracujący tam Hugh de Lucca głosił, że rany powinny pozostawać suche, a opatrunki spowalniają i utrudniają gojenie się ran. W XIV wieku osiągnięcia włoskiej chirurgii za pośrednictwem Lafranca dotarły do Francji. Mistrz Henri de Mondeville z Montpellier, który stworzył tam znany ośrodek chirurgiczny, głosił że zakażenia ran są kontaktowe, a do leczenia rany nie należy stosować wielu środków równocześnie, bowiem przynosi to więcej szkód niż korzyści. Niestety jego następcy powrócili do wiary w dobroczynne działanie ropy; poglądy te przetrwały przez kolejne 500 lat 2). W okresie średniowiecza przed chirurgią stanęło nowe i niełatwe wyzwanie, wynikające z konieczności zaopatrywania ran postrzałowych zadanych przy pomocy broni palnej. Sposoby ich leczenia stały się przedmiotem wielu kontrowersji. Były to rany znacznie cięższe niż dzisiejsze rany postrzałowe, ponieważ ówczesne okrągłe kule miażdżyły szeroko tkanki, wywołując rozległe zakażenia i martwicę. Łatwo rozwijały się ciężkie choroby przyranne (nazywane chorobą lub ogniem św. Antoniego), przez co rany postrzałowe uznane zostały za zatrute.





Za najlepszą formę kuracji uznano ich traktowanie gorącem, stąd zaczęto stosować rozpalone żelazo i wrzący olej, które rzekomo miały zniszczyć jad zawarty w ranie. Chirurdzy polowi mieli w pobliżu placu boju specjalnie przygotowane piecyki, w których rozżarzano żegadła do przypalania ran. Wypalano nimi rany i tamowano krwawienia, istniały też specjalne tablice wskazujące rodzaj postępowania w określonych typach ran (Ryc.3).

Krwawienie z ran ciętych tamowano przy pomocy chleba zagniecionego z pajęczyną. Angielscy łucznicy byli wyposażeni w specjalne pudełeczka z pajęczynami do opatrywania zranień. Chirurdzy średniowieczni pracowali w kaftanach, których nie zmieniali, z długimi rękawami aż po dłoń, opryskanymi krwią i ropą, a mycie rąk nie było niestety popularną czynnością. Rozpowszechnila się instytucja chirurga wędrownego, który odprowadzał przepukliny, operował kamicę pęcherza moczowego, nastawiał złamania, leczył rany i operował zaćmę. Zaczęło się tez rozwijać szpitalnictwo4).

ODRODZENIE
Kamień milowy w rozwoju leczenia ran położył niewątpliwie francuski chirurg Ambroży Paré (1516-1590). Brał on udział w licznych wyprawach wojennych jako chirurg polowy. Do 1537 roku postępował według ówczesnych standardówi zalewał rany postrzałowe wrzącym olejem, dopóki w czasie jednej z bitew we Włoszech nie pojawiło się tylu rannych, że zabrakło mu oleju. W rezultacie części rannych w wyniku postrzału założył opatrunek jak na zwykłe rany. Ku swojemu zdziwieniu spostrzegł następnego ranka, że rany zalane uprzednio wrzącym olejem były znacznie bardziej obrzęknięte, zaczerwienione i bolesne niż rany ze zwykłym opatrunkiem. Pomimo że miał wtedy zaledwie 20 lat, nie uległ zaślepieniu wiarą w autorytety i uwierzył w prawdziwość własnych obserwacji. Zaprzestał zalewania ran postrzałowych wrzącym olejem, a w kilka lat później, w 1545 roku, ogłosił wyniki swoich obserwacji, a inni chirurdzy, wiedzeni duchem odrodzenia z czasem przejęli jego obserwacje4). Paré, jako pierwszy chirurg w epoce nowożytnej zaczął też stosować metodę podwiązywania tętnic na kończynach specjalnymi ligaturami, znaną już Celsusowi w starożytności, ale całkowicie zarzuconą w wiekach średnich. Paré zastąpił popularne wówczas przyżeganie tętnic rozpalonym żelazem w celu zatamowania krwawienia na rzecz podwiązywania ich ligaturami4).

Niestety zmorą wszystkich chirurgów przez kolejne wieki owej epoki przedantyseptycznej pozostawało szeroko rozpowszechnione zakażenie przyranne, „gorączka ropna” i posocznica, charakteryzujące się bardzo wysoką śmiertelnością. Dopiero XIX wiek przyniósł dramatyczny postęp, a jego pierwszym, acz niezrozumianym przez współczesnych twórcą był Ignacy Semmelweis.


IGNACY SEMMELWEIS (1818-1865)
Historia jego życia jest symbolem hańby lekarzy, którzy zlekceważyli jego wiedzę i nowe odkrycia, odraczając przez to o wiele lat ich uznanie, a przez to będąc mimowolnymi sprawcami śmierci tysięcy swoich pacjentów. Ignacy Semmelweis (Ryc.4.1) był węgierskim położnikiem, mieszkającym i praktykującym w Wiedniu w polowie XIX wieku. Gorączka połogowa siała wówczas spustoszenie i zbierała szerokie żniwo pośród położnic rodzących w szpitalach klinicznych. Ignacy Semmelweis odkrył, że gorączkę połogową roznoszą lekarze i studenci, którzy nie myjąc rąk po sekcjach zwłok przeprowadzali badania położnic. Stwierdził że jest to „infekcja kontaktowa”. Niestety opublikowane przez niego wyniki badań nie spotkały się ze zrozumieniem współczesnych mu lekarzy, a on sam został wyśmiany i zlekceważony. Jeszcze na początku swojej praktyki dr Semmelweis, tak jak inni, uważał gorączkę połogową za zło konieczne, nieodzownie związane z porodem.



Dopiero pracując w Wiedeńskim Szpitalu Ogólnym doszedł do wniosku, że musi isnieć konkretna przyczyna śmierci tak wielu kobiet i muszą być jakieś metody walki i zapobiegania. Chcąc zrozumieć dlaczego u kobiet rozwija się gorączka połogowa, zaczął częściej badać położnice i z przerażeniem stwierdził, że na jego oddziale śmiertelność znacząco wzrosła. Dopiero śmierć jego przyjaciela, doktora Kolletschki, który był patologiem i zmarł wskutek zakażenia rany doznanej podczas wykonywania sekcji zwłok, pozwoliła Ignacemu Semmelweisowi powiązać zgony wśród położnic z rozwojem zakażeń. 15 maja 1847 roku wydał rozporządzenie nakazujące mycie rąk w roztworze chlorowanej wody przed każdym badaniem, co spowodowało spadek śmiertelności na jego oddziale. Dr Semmelweis dostrzegł również, że zakażenie może być przenoszone z pacjentki na pacjentkę za pośrednictwem brudnych narzędzi i nakazał ich dezynfekcję. Niestety poglądy Ignacego Semmelweisa nie zostały docenione ani zrozumiane za jego życia, a on również sam nie dożył czasów, w których jego odkrycia stały się podstawą funkcjonowania całej nowoczesnej medycyny 5).

JOSEPH LISTER (1827-1912)
Po Ignacym Semmelweisie był drugą wielką postacią w dziejach zwalczania zakażeń. W czasach Listera rozpowszechnione było przekonanie, że powietrze jest przyczyną złośliwego ropienia ran. Chassignac i Guérin z Francji próbowali chronić rany przed dostępem powietrza za pomocą kauczuku i folii ze złota. Na rany po amputacji nakładano gumowe kaptury z pompą odsysającą, żeby uchronić je przed dostępem powietrza. Stosowano torebki bawełny Guérina, które tkwiły w ranie całymi tygodniami, żeby przy zmianie opatrunku nie dopuścić powietrza do rany. Uważano że ciepło przyspiesza gojenie się ran: próbowano stosować skrzynie ocieplające Guyota i gorące kąpiele Mayora z Lozanny. Z kolei Niemiec von Esmarck z Kolonii propagował lodowato zimne kąpiele jako sposób leczenia. Popularność zyskała metoda wiedeńczyka Kerna, który stosował „otwarte leczenie ran”, bez zakładania opatrunków.

Lister (Ryc.5) badał pod mikroskopem zgangrenowane tkanki i odkrył w nich jednakowe „ciałka”. Po zapoznaniu się z pracą Louisa Pasteura „Recherches sur la putréfaction” („Badania nad gniciem”), w której Pasteur udowodnił, że to mikroby odpowiadają za procesy gnicia i fermentacji, Lister postanowił utrudnić im dostęp do ran. Zaczął pokrywać rany materiałem nasyconym roztworem kwasu karbolowego. Wyeliminował użycie długich ligatur, którymi podwiązywano naczynia w ranach operacyjnych, a których końce zwisały z otwartych głębokich ran, torując drogę odpływającej ropie, wyciąganych z rany dopiero, gdy zbutwiały. Zaczął stosować podwiązki z nici nasyconych karbolem, które pozostawiał w zamkniętych ranach. Początkowo spotkał się z niezrozumieniem i brakiem akceptacji ze strony zamkniętej na wszelkie odkrycia społeczności chirurgów. Dopiero z czasem jego działania zostały docenione jako pionierskie i nowatorskie. Lister nie poprzestał na opatrunkach karbolowych, ale zaczął myć ręce i instrumenty chirurgiczne w roztworze karbolu, rozpylać karbol w salach operacyjnych, obmywać karbolem skórę pacjenta wokół miejsca operowanego i okładać ją chustami nasyconymi karbolem. Zastosował do podwiązywania naczyń nici katgutowe moczone w karbolu5).



W tym samym czasie Robert Koch odkrył laseczkę wąglika i ostatecznie udowodnił istnienie mikrobów. Problem „czystych rąk” definitywnie rozwiązał William Steward Halsted, wprowadzając do praktyki chirurgicznej cienkie gumowe rękawiczki nadające się do sterylizacji parowej5). Kolejny krok milowy wykonał Aleksander Fleming, odkrywając penicylinę…

WSPÓŁCZESNOŚĆ
Nowoczesne opatrunki mają nie tylko skrócić czas leczenia, ale również przynosić choremu ulgę i przyczyniać się do polepszenia jego stanu ogólnego. Historia profesjonalnych opatrunków antyseptycznych sięga połowy lat osiemdziesiątych XIX wieku. Prawdziwy przełom we współczesnym leczeniu ran przyniosło stwierdzenie, że o jakości procesu gojenia decyduje dokładne oczyszczenie rany (w tym także z tkanek martwiczych), utrzymanie wilgotnego środowiska i ochrona przed zakażeniem. Płyn wytwarzany przez powierzchnię rany zawiera czynniki odżywcze, które zapewniają właściwy wzrost tkankowy i stanowią podłoże umożliwiające wzrost ziarniny oraz prawidłowy przebieg procesu naskórkowania. Dobry opatrunek powinien absorbować nadmiar wydzieliny, ale zarazem nie wysuszać rany; posiadać właściwą przepuszczalność gazów; nie przywierać; być łatwy w usuwaniu i nie wymagać częstej wymiany.

W chwili obecnej istnieja dwa uznane poglądy na problem leczenia ran6):
• Suche leczenie ran: kompresy z gazy opatrunkowej, kompresy kombinowane, kompresy maściowe (siatki bawełniane, poliestrowe) leczenie ran pooperacyjnych, ran niewielkich powierzchownych, ran powierzchownych o silnym wysięku, ran gojących się pierwotnie i ran z cechami infekcji
• Wilgotne leczenie ran:  wszystkie rany gojące się wtórnie; opatrunki z superabsorbentem, z alginianów wapnia, hydrokomórkowe opatrunki żelowe, opatrunki hydrokoloidowe6)
Należy również wspomnieć o możliwości zastosowania przeszczepów skóry w formie auto- lub allograftów, zwłaszcza w przypadku ran o rozległej powierzchni. Nie koniec jednak jeszcze poszukiwań nowych, lepszych metod leczenia ran, szczególnie przewlekłych. Podejmowane sa nawet próby powrotu do metod historycznych, jak okłady z miodu7) czy leczenie za pomocą larw much8). Nowe perspektywy i wytyczne postępowania z ranami zapowiadają przyszłość równie ciekawą i barwną jak historia ich leczenia.

PODSUMOWANIE
Od niepamiętnych czasów ludzkość starała się odnaleźć najlepszy sposób leczenia ran. Podejmowano różne próby, które dziś mogą wydawać się nam zupełnie abstrakcyjne i pozbawione logicznego uzasadnienia. Nie należy jednak lekceważyć trwającej całe tysiąclecia pracy, dzięki której nasza wiedza jest dzisiaj bogatsza. Od czasów wielkich pionerów medycyny minęły wieki. Czasy wielkich pionerów medycyny to dziś odległa historia, ale dzięki ich osiągnięciom możliwa była stopniowa ewolucja całej medycyny, w tym również leczenia ran, a ich nazwiska i wielkie odkrycia nigdy nie powinny zostać zapomniane.

BIBLIOGRAFIA
1. Gottrup F., Leaper D. „Wound healing: historical aspects” EWMA Journal 2004, vol.4, no 221
2. Richard D., Forres M.B. “Early history of wound treatment”
3. Loannides A. “The Hippocratic Wound Healer” Medical Essays 1999
4. Szumowski W. „Historia medycyny” Sanmedia, Warszawa 1994
5. Thorwald J. “Stulecie chirurgów” Wydawnictwo Literackie 1996
6. Schwartz R.A., Ruszczak Z. „Surgical Dressings” Journal of the Royal Society of Medicine
7. Moore A.O., Smith L.A., Cambell F., Seers K., McQuay H.I., Moore R.A. “Systematic review of the use of honey as a wound dressing”
8. Mumcuoglu K.Y. “Clinical applications for maggots in wound care” American Journal of Clinical Dermatology 2:219-227, 2001
9. Łyskanowski M. „Z dziejów medycyny polskiej”
10. Zembrzuski L. „Leczenie ran pod koniec XVIII wieku” Polski Przegląd Chirurgiczny XXXII 1960, 8-9



PREZENTACJE PRACY:
III Ogólnopolska Studencka Konferencja Antropologiczna, Kraków 18-20 stycznia 2008


PUBLIKACJA ARTYKUŁU: