STUDENCKIE KOŁO NAUKOWE
przy Oddziale
CHIRURGII OGÓLNEJ I NACZYNIOWEJ

Międzyleski Szpital Specjalistyczny w Warszawie


GŁÓWNA

CZWARTKI
CHIRURGICZNE


DZIAŁALNOŚĆ
NAUKOWA


SPOTKANIA

KONTAKT





Narodziny znieczulenia a śmierć horacego wellsa

Joanna Bubak, Maciej Wleklik
Studenckie Koło Naukowe przy Oddziale Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej, Międzyleski Szpital Specjalistyczny w Warszawie
Opiekun pracy: lek. med. Arkadiusz Janion
Opiekun koła: dr n. med. Tadeusz Mularczyk
Ordynator oddziału: prof. dr hab. n. med. Waldemar Kostewicz


Przed odkryciem znieczulenia starano się walczyć z bólem wykorzystując różnorodne substancje i metody. Stosowano między innymi alkohol, rozmaite zioła, wyciągi z roślin, nalewki z opium, lokalny ucisk, a nawet hipnozę. Jednakże żadna metoda walki z bólem nie była skuteczna, a operacja chirurgiczna nierozerwalnie kojarzyła się z bólem. Pacjenci czekali na operację jak na egzekucję wiążąc ją z wielkim cierpieniem i rychłą śmiercią. Chirurdzy natomiast, żeby ulżyć pacjentom starali się operować jak najszybciej. Były to jednak jedyne przejawy współczucia wobec pacjentów ze strony medyków, którzy nieustannie twierdzili, że „niebolesna operacja to mrzonka, która nigdy nie zostanie urzeczywistniona” (Louis Velpeau)[1].

Chociaż pokonanie cierpienia podczas zabiegów operacyjnych wydawało się niemożliwe, niektórzy lekarze starali się znaleźć skuteczne metody walki z bólem. Jednym z nich był Horace Wells, zaledwie 29-letni, skromny dentysta znany z różnych wynalazków w dziedzinie protez zębowych. Wraz z jednym ze swoich uczniów – Mortonem założył przedsiębiorstwo zakładania nowoczesnych protez, które niestety upadło ze względu na bolesność zabiegów. I to właśnie niepowodzenie szczególnie skłoniło Wellsa do szukania metod walki z bólem.

Przypadek tworzy historię
10 grudnia 1844 roku w rodzinnej miejscowości Wellsa odbywało się przedstawienie wędrownego „cyrku z gazem rozweselającym”, należącego do Coltona. Podczas spektaklu, ku uciesze widzów, właściciel podawał ochotnikom podtlenek azotu – gaz rozweselający. Publiczność natomiast obserwowała błaznowate zachowania osób, które wdychały gaz. Na trybunach znajdował się również Wells, który z uwagą naukowca obserwował występ. W trakcie występu spostrzegł, że jeden z ochotników - Cooley uderzył się podudziem o kant stołu, Wellsowi wydawało się nawet, iż słychać dźwięk łamanych kości. Tymczasem Cooley nadal szalał na scenie i nic nie wskazywało na to, że odczuwał ból. Kiedy ochotnicy wrócili na widownię Wells nie wytrzymał napięcia i natychmiast zapytał Cooleya czy nie odczuwa bólu, a ten śmiejąc się odpowiedział, że nic go nie boli i podciągnął nogawkę od spodni, żeby pokazać, że wcale się nie uderzył. Bardzo się zdziwił, gdy zobaczył rozciętą nogę i mocno krwawiącą ranę. Wells upewniwszy się, że Cooley nie odczuwa żadnego cierpienia powiedział: „Sądzę, że można człowiekowi bez bólu wyrwać ząb lub amputować nogę, jeśli będzie wdychał ten gaz…”[3].
Wydarzenie, którego świadkiem był Wells zmieniło go nie do poznania. Zaraz po przedstawieniu spotkał się z właścicielem cyrku w celu zdobycia informacji na temat gazu, a chwilę potem umówił się ze swoim uczniem Riggsem na spotkanie, w czasie którego rozmawiali o randze odkrycia, sposobie działania podtlenku azotu, jak również o możliwych efektach ubocznych gazu. Nagle podczas rozmowy nieśmiały, a nawet często niezaradny Wells decyduje się na wypróbowanie działania gazu na sobie. Chce żeby jego uczeń usunął mu chory ząb mądrości będąc pod znieczulającym działaniem gazu rozweselającego.
Dwa dni po przedstawieniu zbiera się w gabinecie Wellsa kilkanaście osób ciekawych wynalazku. Jedna z nich – Colton, podaje Wellsowi gaz do inhalacji. Po kilku oddechach Wells zaczyna kaszleć, dusić się i robić się siny. W tym momencie osoby zgromadzone w gabinecie zdają sobie sprawę jak niebezpiecznych i niezbadanych wydarzeń są świadkami. Jednakże, po kilku dodatkowych wdechach Wells nagle osuwa się na fotel dentystyczny. Wszyscy zapadają w głębokie zdumienie, a Riggs szybko usuwa chory ząb mądrości. Po chwili Wells budzi się i zorientowawszy się w sytuacji, mówi, że poczuł co najwyżej ukłucie szpilki. Wszyscy zgromadzeni w gabinecie osłupieli pod wpływem tego co zobaczyli.
Po udanym eksperymencie Wells przeprowadza jeszcze więcej doświadczeń na sobie, a wieść o jego bezbolesnych zabiegach szybko przyciąga licznych pacjentów. Jednakże marzycielska i wrażliwa dusza Wellsa nakazuje mu zaznajomić ze swoim odkryciem świat. W tym celu Wells udaje się do Bostonu, gdzie spotyka się z profesorem Jacksonem, który mówi mu, że bezbolesne operacje nie istnieją i że nigdy nie będą miały miejsca. Jak wynika z relacji świadków Wells, który bardzo cieszył się na wyjazd do Bostonu nagle przeżywa wielkie rozczarowanie. Pomimo tego próbuje jeszcze raz swojej szansy i udaje się do doktora Warrena z Massachusetts General Hospital. Również on przyjmuje opowiadania Wellsa bardzo sceptycznie, jednak zgadza się na publiczny występ w jego szkole.
Pod koniec stycznia 1845 roku Wells przybywa na salę operacyjną, która wygląda jak amfiteatr gromadzący widzów. Ponieważ nie ma w tym dniu zaplanowanych operacji postanawia usunąć bezboleśnie ząb osobie z widowni. Jednakże audytorium nie traktuje go poważnie, czekając na występ, który zakończy się klęską. Po chwili znajduje się chętny do usunięcia zęba. Jest to osoba otyła, nadużywająca alkoholu. Wells podaje ochotnikowi gaz, każe mu równocześnie myśleć o zasypianiu. Głos Wellsa jest cichy, niepewny, a on sam wydaje się być bardzo speszony zachowaniem widzów, którzy zaczynają powoli śmiać się. Nagle ku zdumieniu całego audytorium pacjent zasypia. Wells sięga po narzędzie do usunięcia zęba i przystępuje do zabiegu. Nagle w sali rozlega się krzyk bólu. Całe audytorium wybucha śmiechem, a Wells cały blady opuszcza miejsce pokazu. Niestety w styczniu 1945 roku nikt jeszcze nie wiedział tego, co dzisiaj jest oczywiste, a mianowicie, że pacjentowi otyłemu, nadużywającego alkoholu trzeba podać większe dawki znieczulenia.
Po nieudanej próbie znieczulenia Wells powrócił do domu, był bardzo przygnębiony tym co się wydarzyło w Bostonie. Wkrótce zapadł na jakąś ciężką chorobę, która pogłębiła się poprzez załamanie nerwowe. Pomimo złego stanu zdrowia nie zaprzestał eksperymentowania na sobie.

Historia lubi się powtarzać
Nieudana pierwsza publiczna prezentacja działania znieczulenia nie powstrzymała rozwoju wynalazku. W październiku 1846 roku uczeń Wellsa – Morton również otrzymuje zgodę na publiczną prezentację tajemniczego, wynalezionego „przez siebie” środka znieczulającego w Massachusetts General Hospital. W dniu 16 października ma znieczulić Gilberta Abbota do resekcji guza szczęki i języka. Morton podobnie jak Wells podaje gaz i pacjent zasypia. Jednakże lekarze i studenci zgromadzeni na trybunach pamiętają wydarzenie które miało miejsce ponad rok wcześniej i czekają tylko na ponowne śmieszne przedstawienie. Kiedy pacjent zasypia chirurg Warren pochyla się nad operowanym i bardzo szybko usuwa guza. Co niesłychane chory nie krzyczy podczas zabiegu, a mało tego nawet nie porusza się podczas operacji. Na twarzy chirurga, który przez wiele lat swojej pracy zdążył uodpornić się na cierpienie ludzkie związane z operacją, pojawiają się łzy. Wypowiada on słowa, które przeszły do historii i są cytowane do dnia dzisiejszego: „Gentelmen, this is no humbug” („Panowie, to nie jest szwindel”)[2].

Haniebna prawda o znieczuleniu
Chociaż historia dat wskazuje Mortona jako najznakomitszego ojca narkozy, prawda jest inna. Otóż Mortonowi przez całe życie zależy tylko na wzbogaceniu się i na sławie, a nie na rozwoju medycyny. Prawdziwe losy, wynalezionego jak twierdził przez niego samego, środka znieczulającego są następujące…
Morton w niedługim czasie od nieudanego pokazu Wellsa odwiedza go. Rozmowy mimochodem schodzą na tematy znieczulenia. Jednakże Morton wydaje się być mało zainteresowany eksperymentami Wellsa.
W październiku 1946 roku odwiedza go bogata klientka, która chce u niego leczyć zęby, ale bardzo boi się bólu. Morton nie chce stracić możliwości zdobycia ogromnych pieniędzy i postanawia wypróbować metodę stosowaną przez Wellsa. Udaje się po podtlenek azotu do Jacksona, ale ten nie posiada wówczas tego gazu. Zamiast tego radzi użyć eteru, który jak twierdzi ma właściwości bardzo podobne do podtlenku azotu. Morton po rozmowie z Wellsem zdobywa eter, a kiedy w końcu dociera do swojego gabinetu czeka w nim pacjent, który od kilku dni cierpi z powodu bólu zęba, ale boi się go usunąć z powodu bólu. Morton korzystając z okazji postanawia wypróbować na nim działanie eteru. W obecności swoich kolegów każe choremu wdychać gaz, a kiedy pacjent zasypia, szybko usuwa chory ząb. Poddany zabiegowi mężczyzna po chwili budzi się i jest bardzo wdzięczny doktorowi za bezbolesne usunięcie zęba. Morton, który w końcu zrozumiał, iż odkrycie Wellsa było prawdziwe, każe podpisać pacjentowi oświadczenie, iż wyrwał mu bezboleśnie ząb przy użyciu wynalezionego „przez siebie” środka znieczulającego. Podobne oświadczenie podpisują obecni przy zabiegu lekarze. Od tego czasu Morton dąży do publicznej prezentacji „stworzonego przez siebie środka”. Udaje mu się to 16 października 1846 roku kiedy po zastosowaniu jego znieczulenia pacjent zostaje bezboleśnie operowany.
Jednakże Morton żądny pieniędzy i sławy nie chce zdradzić jakiego środka używa, nazywa go tajemniczo „Letheon” czyli „Napój zapomnienia”. W dodatku zdaje sobie sprawę, że to nie jemu należą się wszystkie zasługi, pamięta bowiem próby Wellsa oraz radę Jacksona. W celu przekupienia Wellsa pisze do niego list, w którym twierdzi, iż wynalazł „nowy” środek umożliwiający bezbolesne operacje. Jednocześnie oferuje Wellsowi prowizje z udziałów przy opatentowaniu wynalazku. Wells, którego stan po otrzymanym liście bardzo się pogarsza (przypomina on sobie nieudane wystąpienie w Bostonie), pragnie pomóc Mortonowi nie chcąc w zamian żadnych pieniędzy. Morton upewnia się tym samym, że Wells nie stanowi dla niego zagrożenia w opatentowaniu eteru, obawia się jednak Jacksona, któremu ofiarowuje 10% od wszystkich zysków jakie otrzyma po uzyskaniu patentu. Ku zdziwieniu Mortona Jackson godzi się na przedstawione mu warunki. Sława Mortona rośnie, zdobywa on licznych zwolenników, jednakże wciąż uważa, że dzięki eterowi nie zdobywa wystarczająco pieniędzy, dlatego też żąda od szpitali zapłaty w zamian za dostarczanie „jego środka”, który wszyscy znają od wielu lat.
Niespodziewanie 7 listopada, a więc zaledwie w niecały miesiąc po pierwszym udanym zabiegu, nie udaje mu się znieczulić kobiety do resekcji piersi. Przypomina sobie klęskę Wellsa i chcąc uchronić siebie przed niebezpieczeństwem jakie mu grozi postanawia zdradzić skład „swojego” środka, jednocześnie nalegając na lekarzy, żeby zachowali jego skład w tajemnicy.
Kiedy Morton zdobywa popularność Jackson postanawia upomnieć się o swoje prawa do znieczulenia. Jako naukowiec pragnie sławy, dlatego też zwraca się do jednego z największych ośrodków chirurgicznych – Paryża z deklaracją, w której stwierdza, iż to on po raz pierwszy zastosował skutecznie eter i że to on powinien być uznawany za jedynego prawdziwego wynalazcę. Francuska Akademia Nauk i Paryskie Towarzystwo Medyczne doskonale znają wyśmienitego profesora Jacksona i szybko akceptują jego oświadczenie. Jackson zdobywszy poparcie w Paryżu wystosowuje odpowiednie kontrdeklaracje przeciwko Mortonowi także w Ameryce i innych ośrodkach europejskich.
Rozpoczyna się długa walka pomiędzy Mortonem a Jacksonem, w czasie której obaj wydają nieprzebraną ilość pieniędzy na adwokatów, fałszywe publikacje i oświadczenia. W czasie tego sporu Wells w końcu orientuje się jakie są prawdziwe intencje Mortona i Jacksona. Wystosowuje bardzo skromne oświadczenie na łamach „Boston Medical and Surgical Journal”, przedstawia się tam jako człowiek, który pierwszy zastosował gazy do znieczulenia, łącznie z eterem, od którego odstąpił ze względu na liczne działania niepożądane. W tej nieśmiałej deklaracji nie żąda zysków dla siebie, a jedynie poszukuje prawdy. Niestety po raz kolejny szczęście nie sprzyja Wellsowi i jego deklaracja pozostaje bez odzewu. Jego zły stan zdrowia ulega dalszemu pogorszeniu, poza tym z powodu trudnej sytuacji materialnej wyjeżdża wraz z rodziną do Francji.
Po przyjeździe do Francji Wells traktowany jest przez towarzystwa naukowe jako pierwszy i jedyny prawdziwy wynalazca narkozy. Dzieje się tak, ponieważ naukowcy ośrodka francuskiego, jako najwybitniejszego w Europie, postanowili dociec prawdy i przestudiowali wszelkie dostępne informacje na temat znieczulenia.
Wells, który nie spodziewał się tak miłego i zaszczytnego przyjęcia w Paryżu wygłasza liczne wykłady, w czasie których przedstawia losy stosowania narkozy, dzieli się również własnymi doświadczeniami na temat gazów znieczulających, a poproszony przez Francuskie Towarzystwo Medyczne pisze sprawozdanie: „Historia wynalazku zastosowania gazu rozweselającego, eteru i innych gazów przy operacjach chirurgicznych”. Jego stan zdrowia, który w znacznej mierze zależy od losów narkozy, niesłychanie szybko się poprawia. Jednakże nie trwa to długo. Jackson wraz z Mortonem widząc, że prawda zaczyna wychodzić na światło dzienne obejmują wspólny front przeciwko Wellsowi, co ponownie odbija się pogorszeniem jego stanu zdrowia.

Ostatni akt
W styczniu 1848 roku stan zdrowia Wellsa jest bardzo poważny. Nie jest on w stanie utrzymać rodziny, pozostawia ją w opiece przyjaciół, a sam pogrążony w beznadziejnej sytuacji wyjeżdża do Nowego Jorku. Naucza tam sztuki znieczulania oraz dzieli się swoimi doświadczeniami. Mieszka sam, nie ma przyjaciół, a jedyną rzeczą, która podtrzymuje go na duchu jest doskonalenie znieczulenia. Dlatego też w miarę możliwości zdrowotnych wciąż wypróbowuje działania różnych gazów, przez co nieświadomie przebywa w stanie odurzenia.
W nocy 21 stycznia (jego dzień urodzin) opuszcza mieszkanie i kieruje się na Broadway. Wędruje jego ulicami, dziwnie zatacza się na boki, nagle zatrzymuje się na środku chodnika, by potem znów schować się za drzewami.
W pewnym momencie na ulicy rozlega się krzyk kobiet, wołanie o pomoc. Kobiety chwytają mężczyznę, a zaraz potem nadbiega do nich policja. Kobiety krzyczą do policjantów, że opryskano je kwasem i wskazują na butelkę trzymaną przez sprawcę. Jednocześnie przekazują funkcjonariuszom schwytanego, który zachowuje się bardzo spokojnie, nic nie mówi, a co najważniejsze nie próbuje uciec. Policjanci uderzają z pogardą mężczyznę i nagle z jakiejś otchłani budzi się… Wells…
Następnego popołudnia Wells uczestniczy w rozprawie. Jest wychudzony, brudny i zaniedbany, lecz Sędziego uwagę przykuwają jego „przedziwne” błękitne oczy, które nie przypominają wzroku przestępcy. Podczas przesłuchania Wells nie przyznaje się do winy, ale także jej nie zaprzecza, ponieważ nie potrafi przypomnieć sobie wydarzeń z zeszłej nocy. Często jest zamyślony, traci wątek rozmowy, nie odpowiada na zadawane pytania, a na jego twarzy pojawiają się krople potu. W pewnym momencie Wells drżącym głosem wypowiada słowa: „ Niczego sobie nie przypominam. Tak jakbym wczoraj wcale nie żył. Czy tak zaczyna się szaleństwo?”[3]. Sędzia nie uzyskawszy informacji każe ponownie zaprowadzić chorego do celi bez okien.
Kolejnego dnia ponownie odbywa się przesłuchanie Wellsa. Jest on w jeszcze gorszym stanie niż poprzednio, ponieważ nie przespał nocy starając się przypomnieć sobie wydarzenia z dnia wypadku. Jednakże jego umysł nie potrafi odtworzyć przebiegu zdarzeń.
Sędzia bardzo dokładnie obserwuje oskarżonego, z jego twarzy bije niewinność, brak strachu, a jednocześnie wielka udręka podczas wysłuchiwania pytań. Ponieważ sędzia widzi, iż człowiek ten nie jest w stanie przypomnieć sobie co robił podczas napadu, a jednocześnie wierzy, iż jest niewinny postanawia przed wyrokiem dać jeszcze Wellsowi czas do namysłu. Jednakże kiedy do sędziego dociera, iż oskarżony nie przypomni sobie już żadnych wydarzeń, przejęty jego losem każe go umieścić w celi ze światłem. Przed zamknięciem w celi Wells po przyzwoleniu sędziego udaje się do domu po przybory toaletowe.
24 stycznia 1848 roku strażnik więzienny zagląda do celi Wellsa. Jego oczom ukazuje się straszny widok. Wells leży na pryczy z chusteczkami do nosa nasączonymi chloroformem oraz brzytwą do golenia wbitą w udo, jego ciało i łóżko są zalane krwią. Obok niego leżą dwa listy, w jednym z nich tłumaczy, iż środki użyte do samobójstwa przyniósł z domu. Drugi list jest do jego żony : „Czuję, że szybko zmierzam do duchowej ruiny. Inaczej nie uczyniłbym tego. Nie mogę żyć tracąc rozum. Dlatego Bóg wybaczy mi mój postępek. Nic więcej nie mogę powiedzieć. Żegnaj! H.”
Kilka dni po śmierci Wellsa do Nowego Jorku dociera list z Paryża, w którym jednoznacznie zostaje stwierdzone, iż uznanie „(…) że jako pierwszy odkrył i skutecznie zastosował gazy do przeprowadzania bezbolesnych operacji…” należy się tylko Wellsowi[3].

Zachłanni
Śmierć Horacego Wellsa uwolniła jego wrogów od przeciwnika w walce do pieniędzy i sławy. Morton z Jacksonem ponownie rzucili się do walki przeciwko sobie trwoniąc na nią mnóstwo pieniędzy, pogrążeni we własnym świecie kłamstw zapomnieli wkrótce o Wellsie, żyli urojeniami o nich samych jako jedynych twórcach narkozy. Tymczasem eter i znieczulenie stały się dobrem powszechnym.
W lipcu 1868 roku Morton stracił nagle wszystkie pieniądze do walki. Wyczerpany wrócił do Nowego Jorku, gdzie spotkał się ze swoimi lekarzami, którzy stwierdzili u niego skrajne wyczerpanie oraz manię prześladowczą i nakazali ciągłe przebywanie w łóżku. Pomimo tego Morton opuścił mieszkanie, udał się na Broadway jak niegdyś Wells, a po chwili podbiegł do jeziora i zanurzał głowę w wodzie. W stanie nieświadomości został przewieziony do szpitala, gdzie wkrótce umarł mając zaledwie 48 lat.
Również Jackson stracił wszystkie pieniądze w walce o zdobycie praw do wynalazku. Jego mania wielkości mimo tego nie pozwoliła mu zapomnieć o znieczuleniu i o sławie jaką mógłby zdobyć, dlatego też w 1873 roku trafił na oddział psychiatryczny w Massachusetts General Hospital. Przebywał tam do końca swego życia, czyli do 28 sierpnia 1880 roku.

Stulecie nowoczesnej chirurgii
Wynalazek narkozy gazowej był jednym ze wspanialszych odkryć chirurgii dziewiętnastowiecznej. Jednakże jego losy niczym powieść ujawniały liczne, zarówno te dobre jak i złe cechy jego twórców. Niestety w tym przypadku wielokrotnie kończyły się tragicznie.


Piśmiennictwo
1. Brzeziński T.: Historia Medycyny, PZWL, 2004
2. Kamiński B, Kübler A.: Anestezjologia i Intensywna Terapia, PZWL, 2002
3. Thorwald J.: Stulecie chirurgów, Wydawnictwo Literackie, 1989
4. A.R. Aitkenhead, G. Smith, D.J. Rowbotham.: Wydawnictwo Medyczne Urban & Partner, 2008
5. http://www.general-anaesthesia.com
6. http://www.anesthesia-nursing.com



PREZENTACJE PRACY:
IV Ogólnopolska Studencka Konferencja Antropologiczna, Kraków 16-18 stycznia 2009


PUBLIKACJA ARTYKUŁU: